Idiotyzm „zniesławiania religii”
Cała idea zniesławienia religii jest nonsensem. Dosłownie, oznaczałoby to, że nie mogę wypowiedzieć żadnej nieprawdy, szkodliwej dla reputacji jakiejś religii (co w rezultacie mogłoby doprowadzić ludzi do porzucenia tej religii, wzbudzić w nich wątpliwości co do jej doktryny, lub zniechęcić potencjalnych konwertytów). Ale jedna religia ma prawo się rozwijać, zdobyć uznanie, zatrzymywać zwolenników, pozyskiwać wyznawców i tak dalej. Wręcz przeciwnie, w interesie publicznym leży stałe badanie prawdy i wiarygodności różnych religii, a w zasięgu moich praw leżą próby nawracania ludzi z ich obecnej religii do wybranej przeze mnie lub też do całkiem antyreligijnej pozycji. Podobnie jak ideologie polityczne, religie muszą wystawić się na ryzyko konkurencji.
Related PostsKrótka refleksja powielkanocnaWielki Czwartek poświęciłem na zrobienie kartki świątecznej. Skopiowałem fotos z Pasji Gibsona…Rafał Masłow w Yours GalleryWarszawska Yours Gallery zaprasza na kolejne spotkanie z cyklu “PORTFOLIO” czyli rozmowę z Rafałem…Sakrament Komunii Św. w liturgii Kościoła Ewangelicko-Metodystycznego
Related PostsNo related postsOriginal post by olcia.olci@wp.pl and software […]